Ryszard i Robert Stachurscy
Stawiszcze, Łódzkie
"Panie operatorze, wody, paliwa i oleju dolano, sprzęt gotowy do pracy"

- No tylko się teraz nie pokłóćcie.
- No to tato ty zaczynasz, nie?
- Posiadamy Ursusa C-330. Rocznik 1975. Od nowości w naszym gospodarstwie.
- No traf chciał i tak się szczęśliwie złożyło, że jednak ta "trzydziestka" trafiła do gospodarstwa. Została wylosowana.
- Trafiliśmy szóstkę w totolotka.
- Trafiliśmy szóstkę w totolotka. Znaczy nie my, tylko ojciec.
- Dziadek.
- Mój ojciec, twój dziadek.
- Szkoda, że nie mogłem z tobą jechać po niego.
- No niestety. I tak to było. Tak trafiła do gospodarstwa naszego.
- Była zima stulecia w 1979 roku. Drogi zasypane, to ojciec tą trzydziestką zawiózł mnie na studniówkę, bo jedynie taki sprzęt sobie radził na drodze. Sorry, wzruszyłem się.
Bo jakby nie trzydziestka trzeba by albo na nartach albo na pieszo.
- Wszyscy w okolicy tutaj mówią, że nie było mnie widać zza kierownicy, a już jeździłem trzydziestką. Jak umiałem już jeździć i coś tam zrobić w polu, wiedziałem, że na następny dzień będę orał. Bo tata zawsze przygotowywał ciągnik, zapinał pług i tak dalej, żeby mógł orać. No i nie mogłem się doczekać świtu, kiedy wstanę i w końcu wsiądę na trzydziestkę i będę orał. Obudziłem się bardzo wcześnie rano, taty nie było już w domu, bo pracował gdzieś tam na polu. No i na podwórku stała już trzydziestka z pługiem. No i biegiem praktycznie do niej wsiadłem. Patrzę, na siedzeniu leży kartka. Tata mi napisał telegram: "Panie Operatorze, wody, paliwa i oleju dolano. Sprzęt gotowy do pracy". No i wtedy z tą kartką wiedziałem, że nie muszę już nigdzie zaglądać. Mogę wsiadać i jechać orać.
- Zostanie w gospodarstwie na pewno. I będziemy dbać o nią, jak do tej pory.

Teraz Ty podziel się swoją historią